czyli jak to jest, kiedy życie zamienia się w...bez...
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Blog > Komentarze do wpisu
Bez... przepisu

Nietolerancje pokarmowe, alergie... Symbol naszych czasów.

Niby tak wiele o nich się mówi, a ja wciąż widzę bezdenną przepaść myślową pomiędzy "normalnie" odżywiającą się częścią społeczeństwa, a nami. Piszę "nami", bo przyszło mi dzielić trudy mozolnego zdobywania pożywienia - odpowiedniego dla mojej "nienormalności". Jakkolwiek na diecie bezmlecznej (początkowo zdiagnozowanej tylko jako nietolerancja laktozy, rozwiniętej później do konieczności całkowitej eliminacji mleka krowiego i jego pochodnych) oraz bezglutenowej - pozostaję od lat, tak przyszło mi również wyeliminować z jadłospisu jajka oraz... ryż - ze względu na (o ironio!) - alergię na te produkty. Cóż zostało? Warzywka(!), owoce, kilka zbóż, ryby, mięcho, którego od dzieciństwa nie znoszę (ze szczególnym uwzględnieniem drobiu, który okazał się być czynnikiem alergennym). Nie jem mięsa - wzbudzając tym popłoch wśród "normalnych" konsumentów. Na pytanie "co ty jesz - marchewkę?" - odpowiadam: "owszem, marchewkę; wstaję rano i zaczynam ją chrupać, pogryzam przez cały dzień i czasami w nocy wstaję, aby ją dokończyć..."

yarg

Nie jestem też weganką. Chylę czoła przed Weganami, którzy zdecydowali się ograniczyć konsumpcję produktów odzwierzęcych ze względów etycznych! Jestem na diecie wegańskiej ze względów zdrowotnych i - choć zdarza mi się poczytać książki typu "Etyka a to, co jemy"[1], to ciężki los świnek hodowanych na szynkę - traktuję jak smutną ciekawostkę, nad którą nie mam w zwyczaju się rozczulać (cyniczne - wiem). W mojej opinii problem leży gdzie indziej.

W tym miejscu stawiam symboliczną kreskę - niejako odcinając się od dotychczasowych wpisów:

_____________________________________________________________

Kiedyś pewnie je przejrzę, może kilka usunę; niektóre nadadzą się do modyfikacji i "nadpisania". Zmieniam zatem opis i zaczynam coś innego, bazując na tym, czego się nauczyłam - tego z mojego życia nie wymażę...

Nie zadeklaruję regularnego zamieszczania wpisów, wciąż nie nauczyłam się robić zdjęć ;-) , nie założę konta na FB; to miejsce istnieje dla czystego egoizmu (por. klik - chciałam skopiować, ale jakoś nie miałam sumienia) i aby pochwalić się, że można patrzeć na życie nie - z punktu widzenia ograniczeń, jakie się w nim znalazły (niepełnosprawna osoba, pracująca zawodowo w pełnym wymiarze, będąca się na diecie wegańskiej, bezglutenowej i bez ryżu...), ale patrząc co rano w niebo, wąchając zioła, tworząc swoją rzeczywistość kulinarną (i nie tylko) od podstaw.

Współpraca? - He he... A czy jest w naszym kraju jakikolwiek producent/importer/dystrybutor, który posiada w swojej ofercie bezglutenowe wegańskie produkty, dodatkowo bez ryżu/mąki ryżowej i miałby odwagę zmierzyć się z moim ciętym językiem???

Będzie zatem o jedzeniu (opisy wartości dietetycznych poszczególnych składników pozostawiam dietetykom i fanatykom), może o miejscach, które warto (w mojej opinii) odwiedzić, o ciekawostkach spożywczych - czas pokaże.

Witam ponownie i zapraszam.

 

 vegan party



[1] Singer P., Mason J.: Etyka a to, co jemy, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2012.



niedziela, 01 grudnia 2013, bezlaktozy

Polecane wpisy