czyli jak to jest, kiedy życie zamienia się w...bez...
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
sobota, 21 maja 2011
MAKOWE MUFFINKI Z RABARBAREM
Chyba załapałam generalną zasadę rządzącą przepisami na muffinki: mąka i cukier w jedną miskę, płyn i tłuszcz w drugą - chlup... i oby zbyt rzadkie nie było. Uzbrojona w taką wiedzę poczyniłam przygotowania do majówki...
piątek, 20 maja 2011
TORCIK MIGDAŁOWY (potrójnie migdałowy)
Niczym Grek Zorba od czereśni, ja postanowiłam się uwolnić od nieustannej ochoty na migdały i raz najeść się ich do syta. Ba - postanowiłam je jednorazowo przedawkować... Nie wyszło :) Ale torcik wyszedł tak nieprawdopodobnie migdałowy, że po jednym kawałku trzeba zrobić chwilę przerwy przed kolejnym. Przerobiłam "żelazny" przepis na biszkopt mojej Siostry, dorzuciłam nieco migdałowej "chcicy" i...
czwartek, 19 maja 2011
PLACEK IMBIROWY Z RABARBAREM
Patrzyłam na rabarbar, a on patrzył na mnie... Wyszukałam w notatkach przepis na ciasto o wdzięcznej nazwie "Cynamonek", który parę lat temu dostałam od koleżanki, wywróciłam ów przepis do góry nogami i oto efekt. Placek wyszedł... hmmm... pikantny (?) - to pewnie skutek wrzucenia do jednej miski mąki kukurydzianej i imbiru; ale jakiż on puszysty i mięciutki... choć trochę za mało rabarbarowy jak na moją zachciankę. Jednak myślę, że godzien jest wystawienia do akcji :)
niedziela, 15 maja 2011
BAJADERKI mmmocno czekoladowe
Kisząc się w szpitalu i żując dzień w dzień rozgotowany ryż, pławiłam się w marzeniach cóż to ja upiekę jak tylko wrócę do domciu. Po powrocie ochoczo zabrałam się do pracy i upiekłam... makabryczną porażkę... A cóż się robi z porażki? - bajaderki! :) Przepis powstał intuicyjnie metodą "dolewania, dosypywania i dosmaczania" (przecież i tak nie miałam nic do stracenia). W zależności od rodzaju użytych ciastek, można uzyskać zarówno bezglutenowe, jak i wegańskie bajaderki (tak było w przypadku moich).
sobota, 14 maja 2011
ROLADA BEZOWA Z KREMEM KAWOWYM
Ach cóż to było za święto! Święto Margaryny Bezmlecznej... Takiej JADALNEJ, ba - powiem wręcz - smacznej. A taka okazja zasługiwała na niebanalną oprawę - krem kawowy. Przepis na ów krem wyszperałam gdzieś w sieci wieki temu, a bezę wykonałam intuicyjnie; miał być tort, ale ze względu na przypadkową plastyczność spodu - wyszła rolada. Oj świętowało moje podniebienie, świętowało...
na dobry początek...

...muszę trochę przysiąść i ogarnąć intelektualnie perspektywę prowadzenia blogu...

Z pomysłem jego założenia nosiłam się od dłuższego czasu, dokładnie od momentu, gdy - po konieczności przejścia na dietę z eliminacją (całkowitą) laktozy - ogarnęła mnie czarna wizja życia bez słodkości. Wiele znalazłam w sieci porad i przepisów dla dzieci lub mam gotujących/piekących według zasad onej makabrycznej diety, ale zbyt przekorne ze mnie stworzenie ażeby z nich korzystać; jak na ironię - zapragnęłam CZEKOLAAAAADYYYY... i to koniecznie mlecznej - bardzo mlecznej! Dłubiąc w dziesiątej szarlotce marzyłam o torcie z kremem kawowym, pączkach z advokatem, rumowych oponkach - słowem: o wszystkim, czego na "dziecięcych" blogach nie znalazłam. Aż nadszedł czas obetrzeć łzy, ruszyć głową i dostosować zaistniałą okoliczność do potrzeb własnego podniebienia.

Czemu blog? - a może jeszcze Ktoś szuka tak, jak ja szukałam... (?)

17:54, bezlaktozy
Link Komentarze (4) »